punia003 - 2017-08-31 20:02:37

Stranger szedł wzdłuż doliny wyrzeźbionej niegdyś przez powoli wysychającą już rzekę. Przed nim słońce chyliło się ku zachodowi, a powietrze robiło się orzeźwiająco chłodne. Lekki wiatr smagał jego twarz, a on nabrał głęboko powietrza. Taaaak, najprzyjemniejsza rzecz po ciężkim dniu.
  Miał zamiar już powoli wracać, w końcu odpocząć też trzeba. Ale zatrzymał się nagle i odwrócił w kierunku, gdzie coś usłyszał. Kilka głosów, coraz głośniejszych. Poszedł tam. Mała grupka bandytów zebranych wokół czegoś... albo kogoś. Kopali i śmiali się sadystycznie, aż w końcu go zauważyli, podchodzącego coraz szybciej. Zaczęli się zbierać w panice. Widocznie już go kiedyś spotkali. Uciekając przekrzykiwali się jeden przez drugiego:
  -Łaaaaa! To ten łowca!
  -Ruszaj dupę!
  -Spadajmy stąd!
   Nie chciało mu się już ich gonić, miał dość na dziś. Za to jego uwagę przykuł obiekt ich zainteresowania. Na ziemi leżała dziwnie wyglądająca, nieprzytomna dziewczyna, cała okaleczona. Przyjrzał się bliżej. Nie za wysoka, bujne mocno brązowe włosy uparcie zasłaniające oczy, kremowa skóra, nogi podobne w budowie do kangura, długie uszy i długi, trochę gadzi ogon, zdecydowanie wyglądała na młodą. Podszedł jeszcze bliżej, sięgnął ostrożnie ręką i złapał ją za ramię unosząc delikatnie jej bezwładne ciało. Nie kojarzył nikogo o takim wyglądzie. Trudno, trzeba pomóc. Przecież jej tak nie zostawi, żeby się wykrwawiła. Obok leżał niewielki worek, zdaje się jej. Zastanowił się przez chwilę co tu robi takie stworzenie. Spojrzał w górę na klif. Kawałek krawędzi był odłamany, musiała więc spaść... Cóż, nie będzie już dociekał. Wziął worek za pas, dziewczynę uniósł ostrożnie i zawrócił niosąc ją na rękach.
   Gdy wrócił do swojej chaty, opatrzył najgłębsze rany dziewczyny tamując krwotok. Czekając aż wstanie, myślał jak nawiązać rozmowę. Szczerze mówiąc w ogóle nie miał ochoty na kontakty z kimkolwiek, więc nawet się cieszył, że na razie ma spokój.
   Tej nocy spał na krześle. Nieznajoma wciąż spała bez zmysłów. ''To dobrze. Daje mi to trochę czasu'', ziewnął ''No...trzeba odpocząć''. Nazajutrz wyszedł na większość dnia. Wrócił dopiero pod wieczór.


***

Tyle na początek. Zapraszam do czytania, komentowania, wytykania błędów. Miłego czytania, mam nadzieję.

https://ilza.polskie-szamba-betonowe.pl hosting online wakacje z psem nad morzem najtansze-zaproszenia-slubne.eu